2013-06-22

My travel diary- NAPLES

To będzie post inny, niż te które publikowałam do tej pory. Blog jest głównie o modzie , ale postanowiałam od czasu do czasu zamieszczać inne rzeczy którymi chciałabym się z Wami podzielić. Tym razem porcja zdjęć z moich krótkich, czerwcowych wakacji we Włoszech. Uwielbiam Italię i ostatnio często tam bywam, ale jeszcze nigdy nie byłam na południu, które oprócz Sycylii i Sardynii nie jest zbyt popularne. W sumie Neapol wybraliśmy przez przypadek, szukaliśmy tanich biletów lotniczych w jakieś fajne i ciepłe miejsce w odpowiednim dla nas terminie, zrobiłam krótki research w internecie no i zaryzykowaliśmy. Dlaczego zaryzykowaliśmy? Bo Neapol jest miastem omijanym przez turystów i owianym złą sławą z powodu mafii (a raczej Camorry, jak mówią Neapolitańczycy), złodziei, stert śmieci leżących na ulicach i wielu emigrantów. Pdobno Neapol albo się kocha albo nienawidzi, po naszej wycieczce zdecydowanie należymy do tej pierwszej grupy. "Zobaczyć Neapol i umrzeć" to słowa Goethego, który był wielkim miłośnikiem stolicy południa, a ja muszę się z nim zgodzić. Miasto jest przepięknie położone nad Zatoką Neapolitańską, a nad nim góruje groźny Wezuwiusz, który w 79 r.n.e. pochłonął dwa miasta- Pompeje i Herakulanum, które mieliśmy okazję zobaczyć. No i ich kuchnia... Ubóstwiam włoskie jedzenie, ale Neapol to prawdziwy kulinarny raj! Kiedy przeczytałam, że w Neapolu jest najelepsza pizza, która btw. została wymyślona w tym mieście, to trochę powątpiewałam, jednak kiedy jej spróbowałam w najstarszej pizzeri- Da Michele, to musiałam przyznać, że rzeczywiście jest to najlepsza pizza jaką kiedykolwiek jadłam. Nasza pizza może się schować, a o tym co podają w Da Grasso czy w Pizzy Hut nawet nie będę wspominać, bo to jak porównywać zupke chińską do kremu ze świeżych pomidorów. No i te lody... Niebo w gębie:) Poza tym nic nas złego w Neapolu nie spotkało, a wręcz przeciwnie- już samolocie poznaliśmy rodowitego Neapolitańczyka, który mówił świetnie po angielsku (a to niestety tam rzadkość), był tak uprzejmy, że wraz ze swoim bratem odwieźli nas z lotniska prosto na ulicę na której mieliśmy mieszkać i zaprosił do siebie na typowy włoski obiad. Śmieci owszem trochę na ulicach było, ale na pewno nie takie sterty które można zobaczyć na zdjęciach w internecie. Nikt nas też nie okradł, choć byliśmy wiele razy przestrzegani przez mieszkańców, żebyśmy pilnowali swoich rzeczy, nie nosili zegarków, trzymali torby przy sobie i nie zbaczali w boczne uliczki. Neapol pokochałam całym sercem i na pewno chcę tam jeszcze wrócić, polecam wszystkim, którzy chcą się wczuć w prawdziwy włoski klimat:)